Pożeramy nałogowo ciasteczka, korzystając z serwisu zgadzasz się na to

Spoko
Scanimate portfolio

Zastanawialiście się kiedyś jak powstawały animowane czołówki programów w czasach gdy komputery dopiero raczkowały?

W 1974 roku Intel zaprezentował pierwszy na świecie prawdziwie popularny mikroprocesor. Przełomowy układ zawierał 8-bitową szynę danych i był taktowany z zawrotną prędkością 2 MHz. Nie muszę was uświadamiać, że do cyfrowej edycji wideo w czasie rzeczywistym było jeszcze daleko? Ba, pierwszy uznawany za osobisty komputer Altair 8800 nie posiadał nawet monitora! Zatem jakim cudem już od końca lat 60. pojawiały się w amerykańskiej telewizji efektowne animowane czołówki? Odpowiedzią na to pytanie jest Scanimate

Przykładowe realizacje:

Pewnego wieczora Lee Harrison III wyłączając telewizor doznał olśnienia, otóż urządzenie typu CRT po odcięciu zasilania, w specyficzny sposób kurczy obraz do małej plamki (część naszych czytelników musi pamiętać takie zjawisko 🙂 ). Skoro obwody odpowiedzialne za odchylenie potrafią zniekształcać obraz po wyłączeniu telewizora, czemu nie zacząć nimi sterować? Harrison za swój biznesowy cel uznał budowę maszyny, która uprości tworzenie animacji wideo. Wraz ze swoimi współpracownikami z firmy Computer Image Corporation stworzyli i udokumentowali coś co można nazwać syntezatorem obrazu.

Wszystkie animowane czołówki pomiędzy 75 a 85 rokiem były tworzone za pomocą animacji tradycyjnej, co trwało wieki, albo za pomocą jednej z dziesięciu maszyn Scanimate.

– Dave Sieg (wieloletni inżynier)

Za pomocą kilku szaf z niezliczoną liczbą pokręteł, kabli i przycisków ludzie z Computer Image Corporation zaczęli tworzyć spektakularne efekty. Przemysł telewizyjny bardzo szybko docenił zmniejszone koszty produkcji wideo i ogromne, jak na tamte czasy, możliwości. Maszyny Scanimate tworzyły przerywniki m.in. do Super BowlNagrody Grammy (w tym przypadku animacja tworzona była na żywo) a także efekty specjalne do niezliczonych reklam i filmów, w tym hitów takich jak Star Wars czy Logan’s Run. Mi ten styl najbardziej kojarzy się jednak z wizytówkami wytwórni umieszczanymi przed filmami (także na kasetach VHS). Mają one niesamowity niepodrabialny styl wynikający z analogowego sposobu działania. Najlepszym dowodem tego, że za pomocą cyfrowych efektów nie da się odtworzyć magii jest to, że w firmie ZFx Studios nadal można produkować animacje i to w rozdzielczości Full HD! Czar sprzętu analogowego polega na tym, że wyniki jego pracy niosą ze sobą pewną losowość. Operatorzy musieli wchodzić ze sprzętem w swoistą symbiozę i dużą rolę w efekcie końcowym odgrywało wyczucie.

Studio Scanimate wraz z animatorem. Źródło: scanimate.com
Studio Scanimate wraz z animatorem. Źródło: scanimate.com

Dave Sieg utrzymuje, a nawet rozbudowuje, wspomniane w pełni działające studio oparte o Scanimate. Powstały o nim dwa krótkie filmy dokumentalne. Opowiada on w nich o swojej pasji do tej maszyny oraz o tym jak ratuje dawną elektronikę przed śmiercią i zapomnieniem – bez wątpienia możemy uznać Dave’a za naszego bohatera. Gorąco zachęcamy do zapoznania się z sekcją wideo.

No i mała ciekawostka na koniec. Słowo plugin wywodzi się od sposobu łączenia efektów w urządzeniach Scanimate. Nieźle co?

Materiały wideo


Film dokumentalny wyprodukowany przez LinkedIn


Film dokumentalny wyprodukowany przez VICELAND


Teledysk zespołu Earth, Wind & Fire do utworu Let’s Groove