Pożeramy nałogowo ciasteczka, korzystając z serwisu zgadzasz się na to

Spoko
James Bond 007 (Atari 2600)

Kilka dni temu odszedł od nas Roger Moore. Pomyślałem, że to dobra okazja żeby zmierzyć się z jakimś tytułem opartym na filmach, w których grał. Okazało się, że istnieją dwie takie gry. Jedną z nich jest tekstowa przygodówka na ZX Spectrum, drugą zaś skrolowany shooter na Atari 2600 – zajmę się właśnie nim. Czy warto sięgnąć po tytuł James Bond 007 z 1983 roku?

Muszę przyznać, że nie mam zbyt dużego doświadczenia z konsolą Atari 2600. Pojawiła się w moim życiu na krótko i jedynie jako klon znany w Polsce pod nazwą Rambo. Postaram się być jednak możliwe obiektywny. Zdaję sobie sprawę z poważnych ograniczeń sprzętowych… W końcu to jedno z pierwszych w historii urządzeń umożliwiających elektroniczną rozrywkę w domowym zaciszu.

Znana w kraju podróbka konsoli Atari 2600.
Znana w kraju podróbka konsoli Atari 2600.

Trochę historii

Jest rok 1983, branża gier komputerowych przeżywa właśnie słynny krach związany m.in. z wydaniem niesławnego E.T. the Extra-Terrestrial. Atari notuje 536 mln USD straty. W międzyczasie pojawia się Ośmiorniczka, w której rolę Jamesa Bonda gra nie kto inny jak Roger Moore. Film w pierwszy weekend zarabia 8,902,564 USD co daje mu drugie miejsce w tamtym czasie. Nic więc dziwnego, że firma Parker Brothers z dużym wyprzedzeniem postanawia zjeść swój kawałek tortu przy użyciu tej popularnej serii. Gra powstaje w bólach. Pierwsza wersja demonstracyjna, stworzona pod koniec 1982 roku, oparta na scenie finałowej z filmu Moonraker (1979) nie podoba się szefostwu Parker Brothers. Jej programista wkrótce opuszcza firmę. Żadna kopia gry nie została do dziś odnaleziona. W 1983 rozpoczynają się prace nad James Bond 007 As Seen in Octopussy. W grze ma się pojawić znana z filmu sekwencja z pociągiem. Niestety firma Western Technologies nie dotrzymuje postanowień umownych i korporacja Parker Brothers zmuszona jest po raz kolejny szukać podwykonawcy.

Pojedynek na dachu pociągu.
Pojedynek na dachu pociągu.

Z bólu powstaje 007

Jest to zbiór misji inspirowanych czterema Bondami. Co ciekawe nie występuje wśród nich żadna związana z najnowszym epizodem czyli Octopussy. 

Ostatecznie grę piszą ludzie z On Time Software (zabawne biorąc pod uwagę, że poprzednia firma nie wyrobiła się na czas ze swoimi pracami). Program nie opiera się na żadnym konkretnym filmie. Jest to zbiór misji inspirowanych czterema Bondami. Co ciekawe nie występuje wśród nich żadna związana z najnowszym epizodem czyli Octopussy. Gra spotyka się ze średnim przyjęciem. Recenzenci skarżą się na ciężkie sterowanie, krótką rozgrywkę i koszmarny poziom trudności. Nie jest jednak tragicznie, na pochwałę zasługuje różnorodność misji oraz zróżnicowanie broni. Celem misji nie jest tylko bezrefleksyjne niszczenie wszystkich wrogów. Na końcu zawsze trzeba wykonać jakieś zadanie jak np. ratunek Tiffany Case z platformy wiertniczej (nawiązanie do Diamonds are Forever).

Okiem recenzenta

Historia rozrywki elektronicznej pokazuje, że często znane franczyzy są przez producentów gier zwyczajnie eksploatowane. Kupując licencję można liczyć na łatwy zarobek przy bardzo niskim wkładzie własnym. Wydaję mi się, że i tym razem nie było inaczej. Na usprawiedliwienie dla Parker Brothers można podać to, że czasy były naprawdę ciężkie. Samo Atari zwolniło wtedy 30% swojej załogi. Gra James Bond 007 potwornie mnie wymęczyła. Mimo tego, że opanowałem doskonale sterowanie to nie udało mi się uszkodzić żadnego helikoptera. Doszedłem do platformy wiertniczej w drugiej misji, o którą nie wiedząc co robić się rozbiłem, i najzwyczajniej w świecie odpuściłem. Tytuł zestarzał się nieładnie i moim zdaniem nie warto do niego wracać. Wersja na Commodore 64 wygląda nieco lepiej ale istota rozgrywki jest ta sama. Dwa wąsy.