Pożeramy nałogowo ciasteczka, korzystając z serwisu zgadzasz się na to

Spoko

Informacje o popularności retro na świecie nie ominęły najwyraźniej Chin. Dalekowschodni przedsiębiorcy wskrzesili produkcję najczęściej klonowanej na świecie konsoli – Nintendo Entertainment System. Czy nowy Pegazus, czyli kolejny famiclone, potrafi zaskoczyć czymś nowym? Przekonajmy się!

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po odwinięciu z folii to całkiem nieźle wykonane opakowanie. Pudło wykonane jest z solidnego śliskiego papieru – porównałbym to nawet do produktów Apple. Powiew egzotyki w postaci chińskich znaków kusi do zajrzenia. Oprócz tego magiczna liczba 400 wyróżniona dużą czcionką, chyba każdy wie co to znaczy i każdy wie, że to może również oznaczać utracone złudzenia…

Family Computer – zawartość
Family Computer – zawartość pudełka

W środku znalazłem listę gier (w języku chińskim), dwa pady, zasilacz i konsolę. Wszystko jest faktycznie mini, pady są tycie ale o dziwo wygodne i co najważniejsze solidnie wykonane. Konsola została zminiaturyzowana do tego stopnia, że nie zmieściłby się w niej tradycyjny cartridge z programem. Co więc jest pod klapką? Ano nic, klapka jest jedynie atrapą. Czeka nas ogrywanie tytułów wbudowanych w urządzenie, ale o tym później. Tak samo jak w przypadku kontrolerów konsolka została wykonana całkiem przyzwoicie. Nic w niej nie odstaje, nic w niej nie trzeszczy. Jeżeli chodzi o złącza to jest prosto ale funkcjonalnie, dwa pady DB9 (standard), zasilanie za pomocą kabla USB oraz trzy razy złącze cinch do TV.

Czy tyci pad może być wygodny?
Czy tyci pad może być wygodny?

W kwestii jakości obrazu i dźwięku to tutaj również nie mogę się przyczepić… Na dużym telewizorze LCD 8-bitowa grafika prezentuje się świetnie i jest ostra jak brzytwa.

Obraz
Obraz na telewizorze LCD

I tu producent stanął na wysokości zadania, no może prawie stanął bo trochę się potknął.

No dobra, a co z wyborem gier? Otóż jak już wspomniałem konsolka nie obsługuję cartów. Pewnie zadajecie sobie teraz pytanie, czy te deklarowane czterysta tytułów wystarczy wymagającemu retromaniakowi? I co ważniejsze, czy jest to faktycznie czterysta unikalnych tytułów? I tu producent stanął na wysokości zadania, no może prawie stanął bo trochę się potknął. Biblioteka faktycznie liczy deklarowaną ilość programów i wcale one się nie powtarzają. Wiele do życzenia pozostawia jedna ich dobór. Co prawda znajdziemy tu ukochane przez wszystkich perełki jak Castelvania, Teenage Mutant Ninja Turtles, Contra czy chociażby sławetne Tanki. Nie uświadczymy natomiast Super Mario Bros i sporo innych dobrych tytułów na rzecz setek nieznanych (mi) crapów Pojawiają się tu takie niesławne rzeczy jak Mortal Combat czy jakieś dziwne Pokemony – nie muszę dodawać, że te gry nigdy oficjalnie nie pojawiły się na NES?

Pierwsza strona listy gier
Pierwsza strona listy gier

Pokaż kotku co masz w środku…

Wrodzona ciekawość nakazała mi zerknąć do środka tego rozrywkowego urządzenia. Praktycznie cała konsola mieści się na jednej płytce i składa się z tzw. NES on a chip oraz markowej pamięci flash o pojemności 256 Mbit (czyli 32 MB) – myślę, że zdolny elektronik mógłby z takiej ilości zer i jedynek zrobić lepszy użytek (jakby miał ktoś koncept jak dobrać się do tej pamięci to poproszę o komentarz).

Spansion S29GL256P90TFCR10
Spansion S29GL256P90TFCR10

Szybkie podsumowanie!

Family Computer Mini jest całkiem fajnym pomysłem dla kogoś kto chciałby wrócić do grania na Pegazusie. Konsola dobrze prezentuje się w salonie i zajmuje mało miejsca. Nie poleciłbym jej natomiast żadnemu hardkorowemu graczowi – z prostej przyczyny, brak obsługi cartów może skutkować szybkim znudzeniem. Co prawda biblioteka liczy sobie faktycznie 400 tytułów, ale znaczna ich część to gry mało znane polskiemu odbiorcy lub totalne odpady. Poza tym koszt takiego zestawu w Polsce wynosi około 150 PLN. Za takie pieniądze można przy odrobinie szczęścia nabyć oryginalne Nintendo.